NukeBoards

Pomysły i scenariusze - [skradanka]

jarlfenrir - 26-04-2007, 01:08
: Temat postu: [skradanka]
Właśnie oglądnąłem Doom'a i wpadłem na ciekawą grę.

Typ: Skradanka (może skradanka/survival :P )
Czas: Współczesność lub niedaleka przyszłość
cel: Przeżyć, ew. dotrzeć do końca lokacji
Co nam będzie przeszkadzać: odział wyszkolonych komandosów (Musi być bardzo dobre AI, współpracują, rozdzielają się by sprawdzić kilka korytarzy, ale cały czas utrzymują łączność, gdy jeden nas zobaczy lub zginie - wszyscy tam od razu biegną i starają się nie chodzić w pojedynkę - chyba zbyt dużo jak na umiejętności PSK, ale... polak potrafi :D Mile widziane także, by rozwalali beczki z benzyną, gdy gracz stanie obok)
Kim gramy: Demon z piekła rodem lub jakaś genetyczna hybryda

Jak wyobrażam sobie rozgrywkę: Gracz jest potworem o nadludzkich zdolnościach. Może chodzić po ścianach, dobrze radzi sobie z walką wręcz (jedno uderzenie łapą z ostrymi pazurami potrafi przeciwnika obezwładnić, a dwa-trzy kolejne - zabić).
Komandosi chodzą po planszy i szukają naszych śladów. Można zakładać, że nie wiedzą, z czym maja do czynienia. Gracz może wydawać odgłosy, które na krótki czas paraliżują żołnierzy, ale po chwili zaczynają nas ścigać.
Zabicie żołnierza dla gracza nie jest problemem. Ot przyczaić się w ciemnym zaułku/na suficie/pod podłogą/gdziekolwiek i w odpowiednim momencie wyskoczyć i trzasnąć delikwenta w twarz. Problem się zaczyna kiedy za delikwentem stoi drugi komandos i mierzy nam między oczy. Możemy wytrzymać kilka kul, ale obrażenia sprawiają, że spadają nasze możliwości fizyczne (biegamy wolniej, nasze ataki zadają mniej obrażeń - komandos, który oberwie lekko, nadal jest w stanie utrzymać broń i po chwili oszołomienia otworzy ogień). Oczywiście można także dorobić losowy czas potrzebny na wycelowanie. Im dłuższy, tym trafienie odbierze nam więcej zdrowia.
Zabicie komandosa jest niezwykle trudne (bo zwykle chodzą parami lub trójkami), ale przynosi niemałe profity, bo kumple od razu śpieszą mu na ratunek.

Survival: Na mapie co jakiś czas pojawia się nowy komandos. Punkty dostajemy za czas gry (dlatego ważne jest, by na mapie nie było stuprocentowo bezpiecznej kryjówki) i także za wyeliminowanych żołnierzy.
Kampania (czy jak to tam nazwać): dojść do określonego punktu, lokacji, zabić określoną osobę na mapie, uwolnić kumpli (:P). Gra kończy sie w momencie, kiedy uda nam sie uciec z labolatorium by móc siać panikę wśród zwykłych ludzi, lub powrócić do domu (przejąć jakiś statek kosmiczny - nasz potworek może być całkiem inteligentny).

Później spróbuję bardziej uporządkować pomysł, a wy piszcie, czy wam się podoba i kto go zrealizuje :D
Badu - 30-04-2007, 22:33
:
Podoba mi się. Masz racje że czasem można stanąć po tej złej stronie, to dodaje smaczku fabule. Pomysł ciekawy, tylko kto go zrealizuje i jeszcze z dobrym AI i w ogóle? Heh.. przez ciebie wpadł mi do głowy nowy pomysł na gierę, może coś poklikam :P .