NukeBoards

Polityka i religia - Jakiego jesteście wyznania?

msg - 17-08-2014, 15:08
:
DropboxKenshiro napisał/a:
Mimo że Grecy, Rzymianie, Późniejsi praludzie wierzyli w istotę(y) najwyższe, a tu któś mówi, że Boga nie ma, to trochę... dziwne.

Starożytni Grecy, Rzymianie i praludzie nie przeprowadzali operacji na mózgu ani nie latali w kosmos.
Większość bogów starożytnych cywilizacji powstały jako wytłumaczenie niewytłumaczalnego.

Dialog między osobami wierzącymi i niewierzącymi zawsze jest trudny, dlatego, że moim zdaniem nie można stwierdzić, kto ma rację a kto nie, bo zwyczajnie... obie grupy mają i nie mają racji. Taki stan nieustalony. Dlaczego? A bo dlatego, że poruszany temat dotyczy tak nienamacalnych i niemierzalnych prawd, że nie da się wytknąć komuś błędu. Wierzysz sobie, to sobie wierz, nie wierzysz, to nie wierz, ale nie potępiaj tych drugich, bo tak naprawdę to ci sami ludzie, tylko w jednym małym sektorze swojej wiedzy, posiadanych informacji mają zapisane coś innego. To nie jest tak, że tam gdzieś jest jakaś wielka istota, której podlega wszystko i wszyscy, tylko ta istota ma prawo bytu tylko dzięki waszej wierze. Im mniej relacji w tym względzie między dwiema grupami, tym lepiej.

Ze względu na typ wartości, o której mówimy, uważam, że nawracanie ateistów i odwracanie katolików a nawet kwestionowanie ich wartości uważam za bezczelną ingerencję w personalną intymność intelektualną drugiej osoby. Wierzę / nie wierzę w co mi się podoba, nawet jeśli jest to papuga, którą trzymam w klatce i dzięki której uważam, że mój świat się jeszcze nie rozpadł i wuj ci do tego. A że ty wierzysz w Boga jedynego, pana twojego, to mnie akurat w ogóle nie interesuje i traktuję to równoznacznie z tym, jakbyś się przede mną rozebrał do naga i ostentacyjnie mi się prezentował. Nie chcę tego widzieć i tyle. Ktoś zapyta: to jak to jest z tą intymnością, skoro ludzie gromadzą się w kościołach i innych świątyniach? Cóż, zbiorowe orgie to też pojęcie ogólnie znane (przyrównanie techniczne, nie urażające godności żadnej z religii).
Jakim - 17-08-2014, 17:16
:
Cytat:
Ze względu na typ wartości, o której mówimy, uważam, że nawracanie ateistów i odwracanie katolików a nawet kwestionowanie ich wartości uważam za bezczelną ingerencję w personalną intymność intelektualną drugiej osoby.


Na ogół panuje błędne przekonaniem, iż wiara to sprawa prywatna. Biblia (celowa personifikacja) jasno stwierdza, że wiarą, a w szczególności - Bogiem, należy się dzielić, pokazywać innym Jego Dobro.
DropboxKenshiro - 17-08-2014, 18:42
:
Jakim napisał/a:
Cytat:
Ze względu na typ wartości, o której mówimy, uważam, że nawracanie ateistów i odwracanie katolików a nawet kwestionowanie ich wartości uważam za bezczelną ingerencję w personalną intymność intelektualną drugiej osoby.


Na ogół panuje błędne przekonaniem, iż wiara to sprawa prywatna. Biblia (celowa personifikacja) jasno stwierdza, że wiarą, a w szczególności - Bogiem, należy się dzielić, pokazywać innym Jego Dobro.


Zupełnie się zgadzam. Po poco innego powstała by akcja "Nie wstydzę się Jezusa".
Tylko że do wiary nikogo nie można zmuszać(przynajmniej wg. katolików). Nawracanie jest OK, ale nie takie "na siłę" (przejdź na islam albo zginiesz!-przykład z innego odłamu innej religii)
Jakim - 17-08-2014, 18:45
:
Miło, że ateista i katolik mogą dojść do porozumienia w sprawie religii :) .
Ayth - 17-08-2014, 21:48
:
DropboxKenshiro napisał/a:
przejdź na islam albo zginiesz!
wolałbym zginąć
Fadex - 17-08-2014, 23:21
:
Cytat:
Na ogół panuje błędne przekonaniem, iż wiara to sprawa prywatna. Biblia (celowa personifikacja) jasno stwierdza, że wiarą, a w szczególności - Bogiem, należy się dzielić, pokazywać innym Jego Dobro.


Jakim, Biblia powstała w czasach, w których chrześcijaństwo nie było zbyt rozpowszechnione, głównie dlatego że ludzie nawet nie wiedzieli iż takie coś istnieje. Naturalnym wręcz jest, że zostały dodane wersety które pomogą w rozprzestrzenieniu się religii. Obecnie nie przywiązywałbym do tego większego znaczenia, gdyż wszyscy wokół chrześcijaństwo znają i sami decydują czy się "na to piszą", czy nie. A wojować jak świadkowie jehowy nikt nie potrzebuje.

Od dwóch tysięcy lat trochę się zmieniło.

Poza tym Twój sofizmatyczny argument przecieka cynizmem, słaby troll.
Jakim - 19-08-2014, 10:04
:
Co to za argument, że od tego czasu trochę się zmieniło? To, co mogło się zmienić, to przekład Biblii, jej postrzeganie, co jest raczej nieuniknione. Istotą trwałości religii są jej solidne fundamenty, jej stałość w obliczu zmienności czasu i ludzi.

Cytat:
A wojować jak świadkowie jehowy nikt nie potrzebuje.


Chrześcijanie dają świadectwo swojej religii swoim życiem i chociażby tym, że bronią swoich wartości. Bertrand Russel jasno stwierdził, że życia za swoje wartości by nie oddał - wszak mógłby się mylić.

Cytat:
Poza tym Twój sofizmatyczny argument przecieka cynizmem, słaby troll.


Ależ to nie jest trolling, Fadencjuszu. Chociaż etymologicznie rzecz biorąc, cynikiem jestem: odrzucam powszechnie przyjmowane wartości i przyjmuję własne kodeksy.
Fadex - 19-08-2014, 16:18
:
Cytat:
Co to za argument, że od tego czasu trochę się zmieniło? To, co mogło się zmienić, to przekład Biblii, jej postrzeganie, co jest raczej nieuniknione. Istotą trwałości religii są jej solidne fundamenty, jej stałość w obliczu zmienności czasu i ludzi.

Argument jak najbardziej poprawny. Świat się zmienia, więc oczywistym jest że niektóre zapiski ciężko odnieść/przetłumaczyć na teraźniejsze czasy po przeszło 2000 lat. To nie powinno raczej dziwić że dosłowne branie do serca werset po wersecie jest raczej bez sensu. Oczyiwście same kwestie moralności ludzkiej pozostają niezmienne, a to głównie na nich opiera się ta religia.

Bardziej nie na miejscu jest Twój argument, który zdążyłem już określić sofizmatycznym ale to zignorowałeś. Nie zajrzałeś do słownika, czy uznałeś że nie warto debatować? :<
Teza: "Na ogół panuje błędne przekonaniem, iż wiara to sprawa prywatna.".
Argument: weźmy na przykład konkretną religię i przeanalizujmy ją.

Oj, oj. Tak na logice nie uczyli.

Cytat:
Chrześcijanie dają świadectwo swojej religii swoim życiem i chociażby tym, że bronią swoich wartości.

Zgadzam się. Co nie znaczy że ładują się ludziom do domów "w imię Chrystusa", myślałem że sens zdania był jasny.
Jakim - 19-08-2014, 18:50
:
Cytat:
Argument jak najbardziej poprawny. Świat się zmienia, więc oczywistym jest że niektóre zapiski ciężko odnieść/przetłumaczyć na teraźniejsze czasy po przeszło 2000 lat. To nie powinno raczej dziwić że dosłowne branie do serca werset po wersecie jest raczej bez sensu. Oczyiwście same kwestie moralności ludzkiej pozostają niezmienne, a to głównie na nich opiera się ta religia.


Wyjaśnienie jest jak najbardziej poprawne i z nim się zgodzę, aczkolwiek zagadnienie w ogóle nie odnosiło się do postawionego problemu :) .

Cytat:
Oj, oj. Tak na logice nie uczyli.


Również się zgodzę! Tym niemniej odwoływałem się do wypowiedzi msga, a więc przyjąłem odgórne założenia co do zakresu stosowania. Istotnie, z samego pojęcia wiary w żaden sposób nie wynika, czy i, jeżeli tak, w jaki sposób należy się przekonaniami dzielić. Dodam na swoją obronę (pozalogicznie, nie w odniesieniu do Twojego argumentu) tylko, że na ogół systemy religijne mocno zakorzeniają się w zwyczajach i wyjaśniają, jak należy dzielić się swoją wiarą oraz prosty fakt, iż ateizm nie jest system religijnym.

Cytat:
Bardziej nie na miejscu jest Twój argument, który zdążyłem już określić sofizmatycznym ale to zignorowałeś. Nie zajrzałeś do słownika, czy uznałeś że nie warto debatować? :<


Oj, przyjmujesz to zbytnio do siebie. Chętnie dyskutuję z każdym, kto trzyma się zasad debatowania, myślę, że kwalifikujesz się do tego elitarnego grona ;) .
Minty - 23-08-2014, 07:42
:
To, że religia mówi, że nie jest sprawą prywatną nie znaczy, że jest sprawą prywatną. To cecha lokalna. Globalna jasno implikuje, iż wybór religii jest sprawą prywatną--bo empirycznie każdy wierzy w co innego.

DropboxKenshiro, a ja się dziwię, jak można wierzyć w fizycznego Boga, ale szczerze mówiąc zupełnie mnie nie obchodzi, w co wierzysz, dopóki nie działasz w tej wierze, by komuś zaszkodzić. Metafizyka to inna sprawa, a hordy katolików nie potrafią nawet przeliterować "meta" (hordy ateistów też, ale to inna bajka). Antyteizm i teizm to jak -1 i +1. Czasem +9001 jak w przypadku Al Kaidy itp. Dobro i zło dla jednej osoby, zło i dobro dla innej. Ateizm jest jak 0. Antyteiści to ateiści, ale nie wszyscy ateiści to antyteiści. Ignorancja nakazuje przyrównywać obie grupy, ale to tak, jak nazywać każdego teistę Żydem.
Ateizm z zasady nie powinien wywoływać negatywnych uczuć, a jednak wielu teistów chętnie paliło(by) ich na stosach, zarówno z tym przyrównaniem jak i bez. Zarówno antyteizm (komunizm) i teizm (inkwizycja) mają poważne historyczne powody, żeby ktoś ich nienawidził. Antyteiści wspominają krucjaty, a teiści nie chcą się z krucjatami utożsamiać, bo to inni ludzie i inne czasy, zarazem wspominając o komunizmie, zapominając o własnym argumencie. Każdy konflikt wydaje się jasno wynikać ze zwyczajnej głupoty.
Jakim - 23-08-2014, 20:33
:
Religia jest sprawą prywatną w tym sensie, o którym piszesz, co nie przeczy w ogóle faktowi, że samo życie człowieka jest również świadectwem jego wiary (ew.: braku, chociaż formalnie od posiadania przekonań, w które się wierzy, uciec się nie da; człowiek w istocie nie dysponuje faktami tylko właśnie przekonaniami) - a więc w wymiarze publicznym. Ja głównie odnosiłem się do tego, że przyjmując kodeks systemu religijnego akceptuje się również stosunek wierzącego do otoczenia, potencjalnie ateistycznego. I tego raczej zanegować nie można.
GHPL - 16-08-2015, 22:56
:
A ja jestem Adwentystą Dnia Siódmego
Sporek - 17-08-2015, 03:25
:
A ja jestem wyznawcą tego co wydaje mi się słuszne :)
Chociaż na papierze jestem katolikiem, ale nie mówię nie, ale jestem wzrokowcem więc jeśli nie zobaczę wiarygodnych dowodów to mnie to nie przekona, trudno :)
Aha - 17-08-2015, 10:38
:
Wierzę w Boga, zdaje się, że "technicznie" można mnie określić jako chrześcijanina, ale myślę że kościół się dawno od Boga, Jezusa czy kogokolwiek tam "z góry", odsunął. Dawniej nawracanie mieczem, palenie mądrych ludzi na stosie itp., teraz księża czytają w ewangelii o miłości nie tylko dla przyjaciół ale i dla wrogów po czym ci sami księża nakłaniają do nienawiści do osób innej orientacji, religii itp. Wtf -.- Jeszcze twierdzą że ludzie świeccy stawiają się ponad Bogiem przez in-vitro, bo człowiek nie może decydować o tym kiedy powstanie nowe życie. Przecież to wcale nie jest tak, że jeśli ktoś chce spłodzić dziecko "klasycznie" to wybiera kiedy chce spółkować... Zwłaszcza, że jeśli wd. tego nauczania wszystko pochodzi od Boga, to takie dziecko z in-vitro też pochodzi od Boga. Geez, tym duchownym to już się ostro we łbach poprzewracało ;-; Imo jeśli faktycznie dostaliśmy te kilkadziesiąt lat życia od Boga, to warto to uszanować i wykorzystać je jak najlepiej i starać się dbać bardziej o innych niż o siebie. Szkoda, że ludzie jakoś o tym zapomnieli...
Ayth - 18-08-2015, 01:02
:
Yumohu napisał/a:
Jeszcze twierdzą że ludzie świeccy stawiają się ponad Bogiem przez in-vitro, bo człowiek nie może decydować o tym kiedy powstanie nowe życie.
;;_;; Kościół jest przeciwny in vitro nie z takiego głupiego powodu tylko dlatego, że żeby zwiększyć szanse na zajście w ciążę to zapładnia się kilka-kilkanaście jajeczek i kilka z nich wprowadza się do macicy a resztę przechowuje się w lodówce gdyby coś poszło nie tak, ale gdy kobieta w końcu zajdzie w ciążę to po prostu te "niepotrzebne" płody są mordowane. Kościół po prostu nie zgadza się na mordowanie ludzi, z tego samego powodu ja też jestem przeciwny in vitro, kościół jest spoko, większość księży też jest spoko