NukeBoards - Kreatywność przede wszystkim
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  DownloadDownload
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Samochód dla studenta?

Czy student powinien mieć własny samochód?
Nie, komunikacja miejska wystarczy
45%
 45%  [ 9 ]
Nie, lepiej chodzić pieszo
10%
 10%  [ 2 ]
Jeśli go stać na utrzymanie, to czemu nie
35%
 35%  [ 7 ]
Tak, utrzymują rodzice
5%
 5%  [ 1 ]
Student bez samochodu nie ma życia
5%
 5%  [ 1 ]
Mam inne zdanie na ten temat (napisz jakie)
0%
 0%  [ 0 ]
Głosowań: 20
Wszystkich Głosów: 20

Autor Wiadomość
Aha 
TenKtóregoImieniaNie WolnoWymawiaćDobrze


Posty: 340

Prestiż
  Wysłany: 25-12-2013, 20:16   Samochód dla studenta?

Tak pytam, z ciekawości, co o tym sądzicie.
 
     
Fadex 
Legenda
#4; #12; #18; #20; #21; #27


Pojedynki: nie
Steam:
Posty: 1773

Prestiż
Wysłany: 25-12-2013, 20:21   

Nie mam samochodu, bo więcej rodzi problemów niż z niego pożytku. Szczególnie w Warszawie.
_________________
If it doesn't have to work, I can optimize any code to a runtime of zero. What's your superpower?
wat
 
 
     
msg 
Pupogłowy
~~~~~~~~~~~


Posty: 1411

Prestiż
Wysłany: 25-12-2013, 21:17   

Zgadza się, że samochód to spory wydatek, który absolutnie się nie opłaca, jeśli studiujemy w tym samym mieście, w którym mieszkamy, szczególnie, jeśli miasto ma dobrą komunikację autobusów, tramwajów. Trzeba zrobić kalkulację, co się opłaca. Trzeba też doliczyć naprawy i wymianę płynów w samochodzie. Na pewno auto wyjdzie drożej choćby nie wiem co, chyba, że transport jest odległy (dopłacasz tak czy siak za komfort, niezależność i pewność, że ew. zaspanie nie wiąże się z przegapieniem kluczowego autobusu). Ja studiuję 25 km od domu, pracuję 30 km od siebie, więc samochód to jedyne wyjście.
Co polecam? Stare, sprawdzone konstrukcje, z zagazowanymi silnikami benzynowymi. Ale tu uwaga, auto gazować samemu, nie kupować z gotową instalacją. No i najważniejsza prawda kupna używanego auta: kupić od dobrego znajomego lub rodziny. Wtedy trudniej o auto z ukrytą prawdą. Które modele polecam? Najprostsze, z własnego doświadczenia:
- Audi 80 B4, można kupić w znośnym stanie za 3000 - 4000 zł. wygodne auto, części niedrogie, proste mechanicznie.
- Mercedes 190 lub W124 - do 5000 znajdziesz zadbany egzemplarz. również wygodne, ale ma więcej brzdynksów ;)
- Skoda Felicia '99+ - sprawdzić rdzę, auto proste, jak kupisz z silnikiem 1.6 z golfa - wdzięczne, niezawodne w silniku i bardzo tanie części.
- Renatult 19, możesz zaryzykować z pierwszą Meganką.
- VW Golf III - chyba nie wymaga komentarza.

Sporo też zależy od tego jak jeździsz. Audi 80 z ABS może się okazać fajnym poskramiaczem dresiarskiej jazdy, auto płynie po jezdni, jak na dostojny wóz przystało (wspomniałem ABS bo wydaje mi się być nieodzownym elementem na niesuchej nawierzchni).

Unikaj samochodów francuskich, skomplikowanych niemieckich i brytyjskich (Rover to pieniężna czarna dziura w razie awarii).
_________________
:razzugly:
 
     
Aleks 
Moderator
Wilczek


Skype:
Posty: 636

Prestiż
Wysłany: 25-12-2013, 21:36   

Opłaca się odkładać na pierwsze autko 20..25 tyś? Nie wiem czy warto kupić samochód za góra 10k chodzi mi o auto które będzie na lata. Nie znam się w ogóle na samochodach i będę musiał polegać na wiedzy osób które znam i rodziny.
_________________
( Przystan Ocalenie | Centaurus | Skrzydlaty Pies | WWF | Nakarm Psiaka )
 
     
Minty 
Stwórczyni
omc dr fizyki


Pojedynki: być może
Steam:
Posty: 3446

Prestiż
Wysłany: 25-12-2013, 22:41   

msg napisał/a:
VW Golf III - chyba nie wymaga komentarza

Oczywiście, że nie :rollugly:

Ja tam nie mam zamiaru kupować samochodu, gdy niższym kosztem mogę mieć 12-metrową limuzynę z szoferem.
 
     
msg 
Pupogłowy
~~~~~~~~~~~


Posty: 1411

Prestiż
Wysłany: 25-12-2013, 23:07   

Według mnie nie ma możliwości, żebyś pierwsze auto kupił "na lata", no chyba, że odłożysz 50-60k na auto z salonu i nie rozwalisz. Na początku uczysz się jeździć i mi osobiście wydać na pierwszy wóz więcej niż 10k byłoby po prostu szkoda. Tu nie wyhamujesz na deszczu, tu wpadniesz w krawężnik, zawsze coś wychodzi, nawet najbardziej ostrożnemu.
Jeśli się nie znasz na samochodach, to szukanie pojazdu, jego oględziny i ocenę przekaż komuś komu ufasz na te 10 czy 20 tysięcy i kto się na autach zna.
Nie patrz też za autami w dolnym przedziale cenowym danego modelu+rocznika (strach mówić na i po jakiej magii takie auta jeżdżą).
Z drugiej strony jasną sprawą jest, że auta kupuje się, żeby jeździć nimi jak to najdłużej możliwe (opłacalne), więc tu Mercedes W124 czy Golf III, IV są na miejscu. Z tym, że te auta są bardzo wyeksploatowane i ciężko znaleźć zadbany egzemplarz. W ogóle kupić u nas auto to nie ma tak chop siup (wyjątek stanowią oferty od znajomych, gdzie mamy jako-tako potwierdzoną przeszłość auta). Jeśli nikt w rodzinie nie sprzedaje auta, to znalezienie dobrego egzemplarza auta w ogóle może zająć 3-6 miesięcy, a szukanie konkretnego modelu - nawet 2 lata.
Dla mnie samochód to nigdy nie był prestiż i szpan sportowym wozem, czy tam generator kisielu w majtach. Jest to maszyna mająca mnie przetransportować z punktu A do punktu B, możliwie niskim kosztem, w miarę wysokim komforcie przy zapewnieniu zadowalającej niezawodności. Trochę się już najeździłem, jednak w dalszym ciągu się uczę. Jestem raczej doświadczonym użytkownikiem aut, niż ekspertem w dziedzinie czy mechanikiem, ale już parę razy się przesiadałem...

Opel Kadett E '90. Prosta maszyna przerobiona na gaz (silnik OHC 1.6), głównym problemem była rdza, która dwukrotnie pochłonęła mocowanie przedniego wahacza (poważna, raczej kosztowna usterka, bez możliwości "normalnej" naprawy). Auto do naprawienia za pomocą młotka, silnik wdzięczny, ale osprzęt zawodny. Jego żywot zakończył się zerwanym paskiem rozrządu, gdy ten zrobił 4% więcej niż powinien.

Audi 80 B3 '91. Auto wygodniejsze od poprzednika, proste, ale akurat mój egzemplarz kupiony jako akt desperacji po awarii poprzednika - zaniedbany mechanicznie. Po zainwestowaniu dwukrotnej wartości pojazdu - tani środek transportu, wygodny, z tanimi naprawami i okresowymi kaprysami osprzętu silnika - regulator biegu jałowego, prócz tego stacyjka (grzech główny całego VW). Auto jeździ do dziś, używane przez ojca na krótkie trasy. Szkoda, że nie kupiłem B4, byłby mniej awaryjny i pewnie na wtryskach. Mimo to 70 konny silnik PP 1.6l w gazie to motor udany, któremu zerwanie paska nie straszne - rozwiązanie bezkolizyjne. Polecam na pierwsze auto - mimo, że duże - doskonałe na parking, widać końce auta. Mimo starej konstrukcji - stosunkowo bezpieczne.

Skoda Felicia '99 - auto posiadamy od nowości. Jeden z większych wypałów, jeśli chodzi o wdzięczną prostotę. Z awarii przez 14 lat trafiło się: stacyjka (damn, you VW!), końcówka drążka kierowniczego, tuleje wahaczy (w Polsce raczej materiał eksploatacyjny), dwa termostaty i bodajże przepustnica. Auto od około 7 lat zagazowane, silnik z Golfa III 1.6 - chodzi jak złoto. Znalezienie zadbanego egzemplarza będzie łatwiejsze niż w przypadku Golfa III, a i koszt niższy. Uwaga na rdzę (szczególnie tylna klapa i nadkola).

Rover 25 '01 - z silnikiem 'K', przez niektórych nazywanym "ten z Poloneza", choć różnią się osprzętem, 1.4l benzyna, bez LPG. Auto o fabrycznych cechach sportowych, mały zwinny hatchback. Zbiera się dobrze, szczególnie w wyższych obrotach. Niestety, "coś" się stało i ma objaw "gazu binarnego" (koszmarnie się dusi, gdy wciśniemy pedał nie-do-końca). Od pół roku podróżuje między lokalnymi warsztatami i nikt nie wie o co chodzi. Poprzednia awaria pochłonęła również sporo gotówki, gdyż wymianie uległ sterownik silnika, regler, cewki zapł., świece, lambda i parę dupereli. Części eksploatacyjne - tanie, ale jak widać awaryjne auto, nie stworzone do jazdy w Polską zimę (alternator 45A, pojawia się problem nadmiernego obciążenia).
Nie polecam tej marki - nie dość, że wcale nie jest niezawodna i tania, to jeszcze lokalni mechanicy nie lubują się w brytolach.

Renault Megane II - aha, mówiłem "nie kupować francuza". Guzik. Auto mamy 3 miesiące i póki co jeździ jak złoto. Ale ma masę dupsów do zepsucia, począwszy od karty zamiast kluczyka po przycisk start/stop znowu zamiast metod tradycyjnych. Wszystko oparte jest na czujnikach, czujniczkach. Nie polecam na pierwsze auto - znikoma widoczność nie pomaga na parkingach.

Mieliśmy też Matiza z 2003 roku, trafił nam się niezniszczalny model, w którym przez 3 lata zmieniliśmy tylko aparat zapłonowy (częsta bolączka tego modelu), ale trudno mi polecić to auto... bo to Matiz. Pali mało, ale gazu raczej nie założysz, komfort jazdy znikomy. Niezawodność wysoka. Prosta konstrukcja i niskie koszty napraw.

Nie posiadałem, ale kumpel długo jeździł i naprawdę za genialny kawał designu motoryzacyjnego, na pierwsze auto polecam Opla Astrę G. Kumpel miał 1.7 DTI, jeździł bardzo dynamicznie a auto paliło 5-6l ropy. Wygodne, bezawaryjne, ładne, tanie w naprawie. Buda, jak na opla, bardzo mało rdzewiała. Kupować z motorami skośnookich.

[ Dodano: 25-12-2013, 23:09 ]
Sne napisał/a:
Ja tam nie mam zamiaru kupować samochodu, gdy niższym kosztem mogę mieć 12-metrową limuzynę z szoferem.

Co to za limuzyna co ma troje drzwi :razzugly:
_________________
:razzugly:
 
     
Aleks 
Moderator
Wilczek


Skype:
Posty: 636

Prestiż
Wysłany: 26-12-2013, 13:03   

W sumie znam jedną osobę, która uzbierała 10 tyś na pierwsze auto i rozbiła go w ciągu 2 miesięcy dobijając do autobusu który stał na przestanku.

Boję się jeździć, dlatego nie mam jeszcze samochodu :P
_________________
( Przystan Ocalenie | Centaurus | Skrzydlaty Pies | WWF | Nakarm Psiaka )
 
     
msg 
Pupogłowy
~~~~~~~~~~~


Posty: 1411

Prestiż
Wysłany: 26-12-2013, 14:27   

Wilczek napisał/a:
Boję się jeździć

Tu się nie ma co bać, tylko trzeba mieć oczy wokół głowy i zawsze zrzucić te 10 km/h niż jedzie większość. Najważniejsza jest wyobraźna. Możecie się śmiać, ale wiecie co dobrze otwiera oczy i uczula na dziwne sytuacje? Kompilacje wypadków. Te z Rosji, Polski, jakiekolwiek, ale o wiele lepiej się reaguje na podobne zdarzenia w realu (ktoś wyjedzie, próbuje docisnąć, uczymy się na błędach tak naprawdę).

No i jak się boisz to nie kupuj Matiza :) .
_________________
:razzugly:
 
     
Minty 
Stwórczyni
omc dr fizyki


Pojedynki: być może
Steam:
Posty: 3446

Prestiż
Wysłany: 27-12-2013, 22:28   

msg napisał/a:
Co to za limuzyna co ma troje drzwi

Scania ;D Nawet szofer mi te drzwi otwiera!
 
     
Ayth 
Podporucznik


Pojedynki: nie
Posty: 686

Prestiż
Wysłany: 31-12-2013, 23:21   

Samochód dla studenta - jak najbardziej na tak.
 
     
Tasmpol 
Bohater
young god


Posty: 955

Prestiż
Wysłany: 07-01-2014, 01:15   

Kiedyś myślałem, że własne autko to są czyste korzyści, a eksploatacja to grosze wystarczy dwa razy odmówić sobie wikendowego wyjścia na hehepiwo i masz na wymiane oleju czy tam filtrów, dalej wozisz tyłek i śmiechasz z przegrywów cisnących się w neoplanach. Jak bardzo się myliłem przekonałem się po tym jak w moje ręce wpadł mały samochodzik marki wschodniej, w gazie i heczbeku, nawet mój rocznik, którym podobno starszy pan Japończyk tylko jeździł co niedziele do ichniego odpowiednika kościoła, a jak sprzedawał to do granicy gonił bo się rozmyślił. Samochodzik ten dostałem bo się tylko kurzył w garażu, a przy jego sprzedaży kwota opiewałaby na zawrotną sumę kilku groszy. Od kiedy go mam (kilka miesięcy): miałem stłuczkę (mea culpa), usterke zbiornika gazu, niewydolne hamulce, urwany tłumik i problemy z przeglądem (w gdańsku nikt nie chciał podbić bo progi zeżarte przez rdze, na kaszuby jeździłem dwa razy i nie dostałem bo nie miałem papierów na gaz, dopiero w rodzinnej miejscowości przeszło, pozdrawiam jazda over 300km na przypale bez przeglądu). Na uczelnię mógłbym jeździć, bo kosztuje mnie to grosze, a przy skorzystaniu z wymysłu cywilizacji zachodniej, carpoolingu, płacę tyle co za miesięczny, ale nie jeżdżę, bo uczelnia nie pomyślała o zmotoryzowanych studentach (i pacjentach szpitali, wyrazy szczerego współczucia dla każdego, kto dostanie skierowanie na gdański UCK i pojedzie tam samochodem, prędzej umrzesz na swoją chorobę niż zaparkujesz). Jedynym sensownym zastosowaniem samochodu dla studenta do dojazd do domu i z powrotem, w moim przypadku (Boże pobłogosław LPG) gdy wezmę dwie osoby jadę za darmo, komfort=komfort jazdy PKPx9000, jedziesz kiedy chcesz, no bajka. Także drogi studencie, jeśli nie możesz sobie pozwolić na własne autko to znajdź na fejsie grupę z carpoolingiem twoje miasto studiów<->twoje miasto rodzinne, lub zarejestruj się na blablacar. Bo to jest świetne.

A no i na domiar złego ciągle mi się check engine zapala i gaśnie w losowych sytuacjach i nie wiem, czy to jakieś zwarcie w desce rozdzielczej czy faktycznie mam sprawdzić silnik bo kot się zaplątał w wał korbowy czy coś.
_________________
the preacher man says its the end of time
 
     
Ayth 
Podporucznik


Pojedynki: nie
Posty: 686

Prestiż
Wysłany: 07-01-2014, 15:04   

Tasmpol napisał/a:
Od kiedy go mam (kilka miesięcy): miałem stłuczkę (mea culpa), usterke zbiornika gazu, niewydolne hamulce, urwany tłumik i problemy z przeglądem (w gdańsku nikt nie chciał podbić bo progi zeżarte przez rdze,
tak to jest jak się kupuje kilkunastoletni samochód ;p
 
     
Aha 
TenKtóregoImieniaNie WolnoWymawiaćDobrze


Posty: 340

Prestiż
Wysłany: 07-01-2014, 15:31   

Ayth napisał/a:
Tasmpol napisał/a:
Od kiedy go mam (kilka miesięcy): miałem stłuczkę (mea culpa), usterke zbiornika gazu, niewydolne hamulce, urwany tłumik i problemy z przeglądem (w gdańsku nikt nie chciał podbić bo progi zeżarte przez rdze,
tak to jest jak się kupuje kilkunastoletni samochód ;p


*tak to jest jak się kupuje przesadnie eksploatowany kilkunastoletni samochód

A ty co, Ayth? Kupisz sobie auto z salonu za te 0,10$ z reklam na swojej stronie?
 
     
msg 
Pupogłowy
~~~~~~~~~~~


Posty: 1411

Prestiż
Wysłany: 07-01-2014, 15:50   

Ayth napisał/a:

Tasmpol napisał/a:
Od kiedy go mam (kilka miesięcy): miałem stłuczkę (mea culpa), usterke zbiornika gazu, niewydolne hamulce, urwany tłumik i problemy z przeglądem (w gdańsku nikt nie chciał podbić bo progi zeżarte przez rdze,
tak to jest jak się kupuje kilkunastoletni samochód ;p


Odszczekaj to. Ja mam to Audi 80, 22 letnie i ani grama rdzy (blacha ocynk). Co ty na to?

Tasmpol napisał/a:
A no i na domiar złego ciągle mi się check engine zapala i gaśnie w losowych sytuacjach i nie wiem, czy to jakieś zwarcie w desce rozdzielczej czy faktycznie mam sprawdzić silnik bo kot się zaplątał w wał korbowy czy coś


Luźne okablowanie któregoś z czujników zapewne. Skoro progi są zardzewiałe to i pewnie instalacja przegnita.
_________________
:razzugly:
 
     
msg 
Pupogłowy
~~~~~~~~~~~


Posty: 1411

Prestiż
Wysłany: 10-02-2014, 11:21   

fredi napisał/a:
deaslu

Major cancer detected! User death imminent!

Golf 4 w dieslu nie jest autem bezawaryjnym. Siada pompa ON i wtryski. Ale tak poza tym zgadzam się - po spokojnemu spalanie 4-4.5l. Trudno jednak znaleźć zadbany egzemplarz.
_________________
:razzugly:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

PSK Cytaty Klikibaza - kopia wszystkich klików Klikipedia - encyklopedia o tworzeniu gier Discord KlikCzat Zaproszenie
Daj piniondza Wielkie Muzeum Klikowe

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group